Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekcja przyrody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekcja przyrody. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 kwietnia 2018

Budzimy się razem z krokusami

"Dla liliowego krokusa
Nieprzeparta pokusa:
Spod śniegu się wychylić
Dziobkiem kielicha światło pić
I kwilić.
Na całą polanę - bezgłośnie,
O wspinającej się z trudem do góry
Spóźnionej wiośnie..."

(Krokus, Tadeusz Szyma)
 
 
 Jaskółki, bociany, żaby ...
Słońce, które grzeje, pachnąca ziemia, ciepły deszcz...
Przebiśniegi, zawilce, przylaszczki czy właśnie KROKUSY.
To dla nas prawdziwy początek wiosny,
budzą nas z uśpionego zimowego letargu.
Działają jak endorfiny i naturalna aromaterapia
i to dzięki nim postanowiłam wrócić tu
(nie wiem na jak długo, ale z wiosna postanowienia są silniejsze)
 
 Tatrzańskie fioletowe dywany zawsze robią na nas wrażenie.
Ale tegoroczne odkryte miejsce dzięki znajomym (dzięki Kozubki),
bez pielgrzymek turystów, pobiło wszystko.
Polany szafranów spiskich tylko dla nas...
Cisza, spokój i widoki na Zakopane i Tatry. 
Idealna wiosenna pobudka.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Zapach lasu

 "Per­fu­my ig­li­wia, mchów, pleśni. Czuję. Las czuję! "
Autor nieznany
Uwielbiam ten kojący zapach igliwia, balsamiczną woń żywicy, świeżej trawy i leśnej ściółki.
Zapach ziemi, zwłaszcza w ciepły letni dzień, tuż po deszczu.
Trudno o bardziej intensywną,  naturalną  nutę,
która nie tylko uspokaja (działa niemal jak lek antydepresyjny),
ale i poprawia samopoczucie.
Nie mamy daleko do lasu.
Jedna dróżka, jeden zakręt i jesteś otoczony jego aromatem z każdej strony,
dlatego też nasze leśne spacery są najczęściej bardzo spontaniczne.
Idziemy na borówki, na grzyby,
szukamy życia pod liśćmi, na korze drzew, w rozkładającym się drewnie,
czy idziemy ot tak, bez specjalnego celu, żeby odpocząć.
  
 I za każdym razem las pachnie inaczej.
Niestety nie uda się go zamknąć w słoiku czy uchwycić w kadry.
To trzeba poczuć samemu :D

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Moczarów czar

"pójdę ścieżką wśród szarych turzyc
na torfowisk puszyste kobierce
buty zdejmę by stopy zanurzyć
w morza traw szmaragdowe głębie"
MOROSZKA
 
 Czasami wystarczy jedno skrzyżowanie, jeden impuls, jeden skręt,
aby często odwiedzana droga odkryła przed nami inny świat,
a spacer w zwykłą niedzielę przestaje być już taki zwykły...
Nie na co dzień bowiem możemy poznawać z bliska torfowiska,
bogactwo flory i fauny, a przy tym odpocząć od codziennego zgiełku
i znaleźć ciszę ... wędrując po rezerwacie nawet w spódnicy :)
 
 Oczywiście lornetka i aparat były w pełnej gotowości,
 tak więc za nami kolejna lekcja przyrody i fotografii w terenie.
 
 I pomyśleć, że wiele takich baśniowych miejsc jest wokół nas,
mijamy je, nie wiedząc nawet o ich istnieniu.
A wystarczy tylko rozejrzeć się, czasami nieopatrznie skręcić by poczuć leśną magię :)
 
 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Śniadanie z krokusem

 
 
"Krokusy, krokusy, wystawiają nosy,
na wiosenne plotki, na wiosenne głosy,
bo już coraz głośniej dokoła o wiośnie.
I wychodzą spod ziemi w swych barwnych czapeczkach,
bo wiosenne słońce biegnie już po ścieżkach."
Dorota Gellner
 
 Krokusy w Tatrach to widok, który coraz więcej ludzi chce zobaczyć
i uwiecznić w kadrach  symbol nadejścia wiosny w górach.
Nie wszyscy jednak wiedzą, że polany usłane fioletowymi dywanami
to nie tylko zatłoczona Dolina Chochołowska.
Pięknie prezentują się też na Polanie Kalatówki,
zwłaszcza wczesnym rankiem gdy oblężenie fotoreporterów zdecydowanie mniejsze :)
 

 
 I taki był nasz pomysł na jedno z kwietniowych śniadań w plenerze.
Zwykła kanapka z pomidorem popijana gorącą herbatą z termosu 
ale za to z widokiem na krokusy nabiera całkiem innego smaku...
 
I najedzeni, nie tylko ich widokiem,
śladem innych turystów chwyciliśmy za nasze aparaty,
bo przecież każdy chce sam zrobić swoją autorską sesję, 
zwłaszcza że krokusy przepięknie pozują do fotografii
 otwierając w blasku porannego słońca swoje fioletowo-liliowe kielichy.
 

piątek, 28 października 2016

BiesCzady

 
 
"Nie płacz kiedy smutek zapuka w twoje progi
nie daj się kiedy los jest ci mniej łaskawy
Przecież dobrze wiesz że na końcu drogi
wciąż wierne jak pies czekają październikowe Bieszczady"
 ADAM ZIEMIANIN
 
Wszyscy wiedzą, że najpiękniejszą porą roku w Bieszczadach jest jesień...
(nawet jeśli niespodziewanie zastaniemy ją wtedy w śnieżnej szacie)
i dlatego nasz rodzinny wyjazd z w to pasmo górskie zaplanowaliśmy znowu na ten okres. 
Kilka dni wolnego i jedziemy poczuć nasz "dziki wschód”, 
który nadal poraża potęgą, kolorami, dzikością, urodą...
 
 Praca, obowiązki domowe, tysiące spraw do załatwienia, 
gonitwę dnia codziennego zostawiamy za sobą.  
Wyjątkowość tego regionu powoduje, że przybywając tu choćby na weekend
nie można nie odpocząć! Idealne lekarstwo na jesienną chandrę.
 
Plecaki, mapa, gorąca herbata w termosie i ruszamy na szlak. Wędrujemy.
I jeszcze te bieszczadzkie smaki po powrocie na dół 
... naleśnik gigant z jagodami, baraninówka czy szarlotka z lodami
i wieczory z dobrą książką przy lokalnym piwku :) 
 Pomimo tego, że po pewnym czasie trzeba było wrócić do codzienności, 
a hałas współczesnego świata w międzyczasie z pewnością nie ucichł, 
do domu wracamy z innym - bardziej pozytywnym nastawieniem...