środa, 24 sierpnia 2016

Odpłynąć na chwilę ...

 
"Jak okiem sięgnąć, panuje tu chwila.
Jedna z tych ziemskich chwil
proszonych, by trwały."
"Chwila" WISŁAWA SZYMBORSKA
Koniec wakacji napełnia mnie melancholią.
Dwa miesiące minęły jak okiem sięgnąć 
i niestety zdaję sobie sprawę, że jesień i szkoła są już na horyzoncie.
 Zostały wspomnienia, zdjęcia, nad którymi z zadumą zatrzymuję się na dłużej.
"Czasem banalne rzeczy potrafią cieszyć tak.
Gdy je odnajdziesz, zobaczysz blask..." 
Dlatego pomiędzy zakupami szkolnymi, zeszytami, kredkami, farbami
przywołuję pod powiekami morze, daleki horyzont
i odpływam na chwilę w północnym wakacyjnym kierunku ...
 
I pozwalam zapomnieć sobie o codziennych sprawach, pracy, 
uciekających kartkach w kalendarzu, zimnych wieczorach i rankach.
Zamykam oczy i oddaję się przyjemnym wspomnieniom :D

wtorek, 16 sierpnia 2016

Śladami Janosika

  
"Wąziutkie nasze łodzie, przepięte łańcuchem,
Lekko mkną po Dunajcu sennym jakimś ruchem.
I tak modrawą falę przecinają gładko,
Jakby ptactwa wodnego żeglujące stadko."
Maria Konopnicka "Nad Dunajcem"

Spływ Przełomem Dunajca to obowiązkowa pozycja dla każdego turysty
spędzającego wolny czas w Pieninach. 
Kilka dni temu, poczuliśmy się jak prawdziwi turyści 
i wraz z dziadkami Młodego oraz rzeszą innych turystów, 
ruszyliśmy po Dunajcu śladami Janosika. 
 Nasz Kuba od razu poczuł emocje turysty, 
wybrał miejsce z samego przodu tratwy, tuż koło flisaka,
z lornetką w garści rozglądał się, słuchał, pytał 
i jak na siedmiolatka przystało - chłonął całym sobą,
a my dorośli, dzielnie mu wtórowaliśmy.


 
 "Po Dunajcu tratwy płyną –
Dziś ta rzeka jest leniwą –
Wolnym nurtem wodę toczy.
Można śmiało zamknąć oczy
I upajać się tą chwilą;
Lecz flisak już zakręt minął,
Opowiada, pokazuje,
Dobrych nurtów poszukuje."
 
Taka mała odmiana na koniec wakacji,
aby poznać nasze (już) pienińskie strony od podszewki i nie zmęczyć nóg :)

wtorek, 9 sierpnia 2016

Znów wędrujemy

"Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach. (…)"
Znów wędrujemy  - Krzysztof Kamil Baczyński 
 
  Dziś kolejny odcinek naszych wakacyjnych wojaży.
Dzięki fotograficznym urywkom znów wędrujemy deptakiem nad Jeziorem Bodeńskim, 
zjadamy przepyszne lody (niespotykany smak mango zapamiętany przez męża), 
karmimy głodne kaczki (przed niektórymi nawet uciekamy), 
cieszymy się słońcem (jednego dnia dzień pod chmurką - 
następnego dnia już narzekaliśmy na jego wzmożoną ilość), 
krążymy kolejną niemiecką uliczką, zwiedzamy, chłoniemy, 
a nawet szalejemy na placu zabaw  .... ze spotkanymi tam polskimi dziećmi...
  
Gdyby nie zdjęcia zapewne wiele momentów uciekłoby w niepamięć, 
jak choćby przemoczone buty, czy kłódka przywieziona z wakacji,
 która czeka na odpowiedni moment, aby zostawić ją ku wieczności ...

 
W aparacie zdjęć mnóstwo, przeglądamy, wspominamy i ... chcemy jeszcze, 
zwłaszcza, że nasze wakacje wyjątkowo w tym roku rozpoczęły się bardzo wcześnie 
i ... cicho planujemy coś na dokładkę, zanim Młody na dobre wróci w szkolne mury ... 
niekoniecznie w niemieckiej wersji, ale póki co, nie zapeszam ...

piątek, 29 lipca 2016

Chwilo, trwaj!

  
"...bo nie ma dwóch ta­kich sa­mych zachodów słońca..."
  
W blasku zachodzącego słońca wszystko wygląda inaczej 
i nawet jeśli jest za chmurami zawsze dostarcza dreszczyku emocji. 
Zachód słońca nad morzem ma w sobie podwójną moc 
i ilekroć wypoczywamy na północy Polski koniecznie chcemy go podziwiać...
 I chociaż w naszym rodzinnym albumie zdjęć z zachodem słońca w tle jest wiele, 
z każdym na nowo podziwianym zdjęć w albumie przybywa... 
bo przecież żal nie uchwycić tego momentu w kadry... 
I tym razem nie było inaczej...  
a wakacyjny spacer plażą tuż po burzy zapamiętamy na długo ....
 "Pat­rząc na ZACHÓD SŁOŃCA, ma się wrażenie,
że człowiek stoi tam...gdzieś... i podzi­wia NIEBO,
które kołysze do snu SŁOŃCE, jak TROS­KLI­WA MAT­KA usy­pia swo­je dziecko..."
 

środa, 6 lipca 2016

alpejskim szlakiem

 
„Stoi przed mną łańcuch górski.
Niekiedy pali go słońce, niekiedy siecze deszcz, nierzadko otula mgła.
Nie skarży się nigdy, nie czeka na podziękowanie.
Jest zawsze majestatyczny i zawsze daje siebie.”
L. Boff
 
 
Witając Nowy 2016 Rok razem z moją siostrą i jej rodziną,
 którzy na co dzień mieszkają w Niemczech, postanowiliśmy, 
że tego lata koniecznie musimy ich wreszcie odwiedzić.
 Nasze postanowienia noworoczne postanowiliśmy wprowadzić w czyn
już na początku wakacji i ze świadectwem szkolnym w ręce ruszyć na południe Niemiec.
 
Nie dla nas jednak długie wylegiwanie się nad Jeziorem Bodeńskim 
(chociaż i taki dzień mieliśmy w programie wyjazdu).
My nawet latem stawiamy na aktywność i górskie szlaki, 
zwłaszcza, ze zapach Alp czuliśmy już z daleka  ...
Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zapakowali plecaków, śpiworów, namiotu 
i rodzinnie rozbili się na campingu  wśród alpejskich szczytów.
W miejscu, idealnym do spacerowania uliczkami górskiego miasteczka,
a tym samym miejscu, z którego prowadzą szlaki turystyczne.


 Owszem, wyprawa z czterolatkiem i siedmiolatkiem wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami, 
ale nikt nam nie powie, że nie można wspólnie zdobywać górskich szczytów, 
a przy okazji cieszyć się na górze z atrakcji przygotowanych specjalnie dla nich.

  
"W górach jest wszystko co kocham, góry to przystań, 
niekończąca się nadzieja, że można żyć życiem i wierzyć, nie dotykając."
ks. Józef  Tischner

 
 
Przyznam, że kilkudniowy odpoczynek na alpejskim szlaku 
to (stety i niestety) całe mnóstwo zdjęć, 
z których trudno zdecydować się tylko na kilka z nich,
aby pokazać je tutaj i zachęcić do bliższego poznania Alp.
I dlatego pozwoliłam sobie na ich wyjątkowo większą ilość :)