Ciągle najlepszym prezentem pod choinkę jest książka albo i dwie,
dlatego i u nas nie mogło ich zabraknąć.
Nikt też nie wyobraża sobie świąt Bożego Narodzenia bez choinki...
To iglaste drzewko to najbardziej widoczny
i uwielbiany przez dzieci symbol tych magicznych grudniowych dni.
W niewielkim Knedelkowie również zbliżały się święta...
Wszędzie roznosił się zapach drożdżowego ciasta i smakowitych pierników...
Lubiana przez nas mistrzyni kuchni, Cecylka, nadal kręciła się wśród garnków.
Jedynie gąska Waleria nie mogła znaleźć sobie miejsca ....
a wszystko przez brak choinki w salonie....
a przecież "święta bez choinki to jak samochód bez kół"
"barszcz bez buraków" czy "makowiec bez maku" ...
Trzeba więc wziąć sprawy w swoje ręce, a raczej skrzydełka
i samemu wyruszyć na poszukiwania zielonej panny...
Jeżeli ciekawi was czy Waleria sobie poradzi sięgnijcie po tę książeczkę...
zwłaszcza, że na końcu znajdziecie wiele smakowitych przepisów Cecylki
(piernikowe muffinki to już specjał naszego Młodego)
Nas książeczka rozśmieszyła do łez i mimo, że święta za nami nadal ją czytamy,
podobnie zresztą jak i książeczkę o sylwestrowych przygotowaniach obu pań ...
a karnawałowe przepisy wkrótce wypróbujemy
... na balu naszego (już!) PIĘCIOLATKA :)
Wydawnictwu Jedność dziękujemy za bycie naszym Świętym Mikołajem.

































