"Krokusy, krokusy, wystawiają nosy,
na wiosenne plotki, na wiosenne głosy,
bo już coraz głośniej dokoła o wiośnie.
I wychodzą spod ziemi w swych barwnych czapeczkach,
bo wiosenne słońce biegnie już po ścieżkach."
na wiosenne plotki, na wiosenne głosy,
bo już coraz głośniej dokoła o wiośnie.
I wychodzą spod ziemi w swych barwnych czapeczkach,
bo wiosenne słońce biegnie już po ścieżkach."
Dorota Gellner

Krokusy w Tatrach to widok, który coraz więcej ludzi chce zobaczyć
i uwiecznić w kadrach symbol nadejścia wiosny w górach.
Nie wszyscy jednak wiedzą, że polany usłane fioletowymi dywanami
to nie tylko zatłoczona Dolina Chochołowska.
Pięknie prezentują się też na Polanie Kalatówki,
zwłaszcza wczesnym rankiem gdy oblężenie fotoreporterów zdecydowanie mniejsze :)

I taki był nasz pomysł na jedno z kwietniowych śniadań w plenerze.
Zwykła kanapka z pomidorem popijana gorącą herbatą z termosu
ale za to z widokiem na krokusy nabiera całkiem innego smaku...
I najedzeni, nie tylko ich widokiem,
śladem innych turystów chwyciliśmy za nasze aparaty,
bo przecież każdy chce sam zrobić swoją autorską sesję,
zwłaszcza że krokusy przepięknie pozują do fotografii
otwierając w blasku porannego słońca swoje fioletowo-liliowe kielichy.

jaki kojący widok na wieczór... naprawdę... może to będzie dobra wróżba na wiosnę? piękne zdjęcia!!
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że mam nadzieję, że tymi wiosennymi kadrami przywołam na dobre wiosnę, która przepędzi zasiedziałą w tym roku zimę ... Przecież już było tak słonecznie przez chwilę :)
UsuńRok temu o tej porze byłam w Tatrach, właśnie kwitły krokusy, cudowny widok na żywo <3
OdpowiedzUsuńWidoku fioletowych dywanów nigdy do końca nie uda się przekazać innym poprzez zdjęcia, ale można zachęcić do wyjazdu i samodzielnego podziwiania na żywo :)
UsuńŚniadanie na krokusach :) Z pewnością niezapomniane.
OdpowiedzUsuńNiedokładnie "na" krokusach, tylko w ich pobliżu, z widokiem na nie...
UsuńTo jedno z moich marzeń, taka właśnie "autorska" sesja :) Miejsce znaleźliście idealne! Pozdrawiam wiosennie, pomimo pogody :)
OdpowiedzUsuńU nas z aparatem szaleli obaj mężczyźni. I trzeba przyznać, ciężko ich było od tego zajęcia odciągnąć.
UsuńNiesamowite widoki. W przyszłym roku o tej porze rowniez planujemy odwiedzić Tatry.
OdpowiedzUsuńTo rzeczywiście trzeba zobaczyć samemu. Wrażenia zostają na długo.
UsuńPięknie... Rozmarzyłam się :)
OdpowiedzUsuńTe maleńkie kwiatuszki zachwycają absolutnie każdego :)
UsuńWidok jak w bajce! Moje krokusy na ogrodzie już przekwitły :(
OdpowiedzUsuńKilka dni po naszej wyprawie w Tatry wróciła zima z gradem i zniszczyła krokusy...
UsuńA tak mi się marzą góry!
OdpowiedzUsuńJeden z powodów,dla którego osiedliliśmy się tu, w górach ☺
UsuńU Ciebie jak zawsze piękne widoki i piękne kadry - pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDziękuję. Aparat to nieodzowny towarzysz naszych wypraw.
UsuńZazdroszczę śniadania w takich okolicznościach przyrody :) :) :)
OdpowiedzUsuńTeraz czekamy na powrót prawdziwej wiosny a tym samym na pikniki i grille ☺
UsuńAleż cudne widoki!
OdpowiedzUsuńI dlatego przyciągają turystów jak magnes ☺
UsuńPrzepiękne fotki! Ja nigdy krokusów w Chochołowskiej nie oglądałam, ale są inne miejsca, gdzie też jest ich mnóstwo, choć może nie robią aż takiego wrażenia :)
OdpowiedzUsuń2 lata temu byliśmy w Chochołowskiej ale w tym roku chcieliśmy uniknąć korków tłoków i dlatego wybraliśmy mniej obiecane Kalatówki ☺ Polecamy!
UsuńWasze zdjęcia mają taką samą pożywną moc jak śniadanie rankiem:) Nigdy na żywo nie podziwiałam tak cudownego zjawiska. Za to chodzą za mną ostatnio bratki, o których Leśmian tak pięknie pisał.
OdpowiedzUsuńMnie marzą się jeszcze lawendowe pola ☺ A za bratkami rozgladalam się żeby posadzić w donice przed domem,zwłaszcza że są wytrzymałe na zawirowania pogody a tych w tym roku nie brakuje ☺
UsuńZachwycające zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się podobają, chociaż i tak nie oddają do końca uroku tatrzańskich fioletowych dywanów ...
UsuńMam wielki sentyment do krokusów (podobnie jak do szarotki górskiej) ze względu na moją mamę, która ubóstwia wręcz te kwiaty i polskie góry. Są przepiękne!
OdpowiedzUsuńJa najbardziej uwielbiam tulipany, dlatego największym prezentem byłby dla mnie spacer w ogrodach czy targach tulipanów w Holandii :)
UsuńZąb może się poszczycić również piękną polaną usłaną krokusami!
OdpowiedzUsuńSłyszałam, nawet przejeżdżaliśmy przez Ząb w drodze w Tatry i mieliśmy się zatrzymać i sprawdzić jak tam fioletowo. Może w przyszła wiosnę?
UsuńPrzepięknie! Te krokusy w górach są zachwycające!
OdpowiedzUsuńKrokusy spotykamy i w ogródku u sąsiadki, w parku,i w drodze do szkoły, pracy, ale nie w takim skupisku... Dopiero w takich połaciach to robi niesamowite wrażenie.
UsuńUwielbia krokusy, zachwycające zdjęcia
OdpowiedzUsuńŻeby zobaczyć ich piękno trzeba się pochylić i przyznaję, że wzrusza widok pochylonych nad kwiatkami turystów :)
UsuńPiękne kwiatki, przyjemny post ��
OdpowiedzUsuńTatry mają swój niepowtarzalny urok. Tu akurat ich wiosenna fioletowa odsłona.
UsuńRodzice zarażają dzieci fotografowaniem - w tym roku doszliśmy do wniosku, że skoro mamy 3 dzieci powinniśmy mieć co najmniej 4 aparaty fot., bo każdy chce robić zdjęcia i przy ciekawych obiektach dzieją się sceny nieładne. Ale co potem z tymi obrazkami? Już widzę mój biedny laptop przeładowany tysiącem zdjęć tego samego tulipana. Piękne Wasze fotografie!!! Pozdr.
OdpowiedzUsuńNasz Młody idzie w ślady taty i coraz częściej sięga po aparat fotograficzny. Krokusy dzięki temu zostały obfotografowane z każdej strony :)
Usuńjej jak pięknie, mi też marzy się taka sesja z krokusami <3
OdpowiedzUsuńkto wie, może w przyszłym roku spotkamy się gdzieś na szlaku pochyleni wszyscy z aparatami w dłoni ?
Usuńniby teraz mówimy, że w przyszłym roku odpuścimy sobie spacer wśród krokusów, ale zapewne wiosną znowu zatęsknimy za tym widokiem i ruszymy w Tatry :)
Piękne :) rzeczywiście wyprawa "na krokusy" staje się coraz bardziej popularna :)
OdpowiedzUsuńi dlatego dobrze znac miejsca, które nie są standardowo oblegane przez turystów i aby uniknąć tłoków dobrze jest wybrać się wcześnie rano ... w tym roku, gdy my już schodziliśmy w dół, dopiero zaczynało być tłoczno w przeciwnym kierunku, w kierunku Kalatówek ...
UsuńPiękne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńMiło mi, że cieszą nie tylko nasze oczy :)
UsuńJak cudownie - kiedyś muszę Milkę tam zabrać ...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Cieplutko
Jestem przekonana, że będziecie zadowolone z takiej wycieczki :)
UsuńCudnie wyglądają te krokusy rozświetlone przez słońce:-)
OdpowiedzUsuńDo nas dopiero dzisiaj słonko zawitało, mam nadzieję, że wreszcie na dłużej zostanie.
Pozdrawiam ciepło
I pomyśleć, że te zdjęcia są z kwietnia, kiedy był prawdziwy przebłysk wiosny.
UsuńTeraz mamy połowę maja i momentami tak wiosennie nie ma jak wtedy w Tatrach...
dawno mnie tu nie było...ale twój synuś to już kawaler!!:)))))
OdpowiedzUsuńTo prawda. Gdy zaczynałam pisać bloga, Młody zaczynał przedszkole a teraz kończy już drugą klasę ... Czas leci i widać to najlepiej po dzieciach.
UsuńTo jeden z tych widoków, które też bym chciała uwiecznić sama :) Tatry w naszych planach z roku na rok coraz bliżej, więc są na to szanse ;)
OdpowiedzUsuńPolecamy, chociaż zdecydowanie w tygodniu, aby ominąć weekendowe tłoki na szlakach ...
UsuńPrzepiękne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńDziękuję, cieszę się, że nie tylko nam się podobają :D
UsuńTen widok robi wrażenie. Mam słabość do miejsc, gdzie występuje takie zagęszczenie jednego gatunku roślin.
OdpowiedzUsuńPięknie!
A wiesz, że jak tak przemyślałam, to mamy tą samą słabość - ostatnio szaleliśmy z aparatem w polach rzepaku i to głównie dlatego, że było go tak dużo w jednym miejscu ...
UsuńPięknie a nie przeszkodzały Ci dzikie tłumy turystów? Czy może nie było tak źle?
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim my byliśmy wcześnie rano - śniadanie jedliśmy już z fioletowym dywanem krokusów w tle. Dzikie tłumy turystów po pierwsze jeszcze wtedy spały i ruszyły dopiero po śniadaniu. I co najważniejsze dla nas - przede wszystkim wybierały bardziej obleganą Polanę Chochołowską ...
UsuńW Dolinie Chochołowskiej byłam raz. Przyznam szczerze że tłumy skutecznie odstraszaja mnie przed kolejna wyprawą
OdpowiedzUsuńMy w Chochołowskiej też byliśmy tylko raz, dlatego teraz dla odmiany były Kalatówki, a w przyszłym roku spróbujemy poszukać innych fioletowych dywanów ...
UsuńChciałabym kiedyś zobaczyć krokusy w górach. To musi być niesamowity widok!
OdpowiedzUsuńTego się potem nie zapomina i w kolejnym roku ma się ochotę na powtórkę tego widoku.
UsuńA jeszcze raz zerkam na te widoki, bo przepiękne.
UsuńHehe, też często wracam do tych kadrów z fioletowymi dywanami :)
Usuńzachwyciły mnie te krokusy
OdpowiedzUsuń...jak i tysiące innych turystów, chociaż niektórzy nie potrafią tego piękna docenić, nie tylko depczą, ale i potrafią na nich zaparkować samochód ...
UsuńZawsze marzyłam, żeby zobaczyć te krokusy na żywo! Zazdroszczę Ci takich wrażeń!
OdpowiedzUsuńWszystko przed Wami a kolejna wiosna przed nami ☺
Usuń