"Nie płacz kiedy smutek zapuka w twoje progi
nie daj się kiedy los jest ci mniej łaskawy
nie daj się kiedy los jest ci mniej łaskawy
Przecież dobrze wiesz że na końcu drogi
wciąż wierne jak pies czekają październikowe Bieszczady"
wciąż wierne jak pies czekają październikowe Bieszczady"
ADAM ZIEMIANIN
Wszyscy wiedzą, że najpiękniejszą porą
roku w Bieszczadach jest jesień...
(nawet jeśli niespodziewanie zastaniemy ją wtedy w śnieżnej szacie)
i dlatego nasz rodzinny wyjazd z w to pasmo górskie zaplanowaliśmy znowu na ten okres.
Kilka dni wolnego i jedziemy poczuć
nasz "dziki wschód”,
który nadal poraża
potęgą, kolorami, dzikością, urodą...


Praca, obowiązki domowe, tysiące spraw do załatwienia,
gonitwę dnia codziennego zostawiamy za sobą.
Wyjątkowość tego regionu powoduje, że przybywając tu choćby na weekend
Plecaki, mapa, gorąca herbata w termosie i ruszamy na szlak. Wędrujemy.
I jeszcze te bieszczadzkie smaki po powrocie na dół
... naleśnik gigant z jagodami, baraninówka czy szarlotka z lodami
i wieczory z dobrą książką przy lokalnym piwku :)
Pomimo
tego, że po pewnym czasie trzeba było wrócić do codzienności,
a hałas
współczesnego świata w międzyczasie z pewnością nie ucichł,
O matko, już śnieg !!! A ja jeszcze mam nadzieję na odrobinę babiego lata :)
OdpowiedzUsuńPo śniegu już nic nie zostało... ale pierwsza bitwa śnieżna za nami :)
UsuńJa patrząc na kadry z Waszej wędrówki naładowałam się pozytywnie, więc wyobrażam sobie ile dobrego zyskaliście na szlaku.
OdpowiedzUsuńBieszczady działają bardzo energetyzująco. I już wiemy, że do kolejnej jesieni nie wytrzymamy i złamiemy naszą zasadę planując dodatkowy wyjazd już wiosną ...
UsuńOj cudnie... Aż zazdroszczę takiej wycieczki ;-)
OdpowiedzUsuńPrzyznaję, że taki relaks powinniśmy sobie robić częściej dla siebie, dla nas i własnego zdrowia ...
UsuńBylam przed laty....odleglosc mnie przeraza- inaczej pewnie bysmy juz dawno w tym kierunku sie udali...
OdpowiedzUsuńPiekne zdjcia- jak zawsze :)
Dla nas Bieszczady to też już konkretny wypad chociaż zdecydowanie mamy bliżej niż wy ...
Usuńmiło na was patrzeć :)
OdpowiedzUsuń:)
Usuńcudowna jest jesień w twoich kadrach, i to prawda, góry wyglądają magicznie :)
OdpowiedzUsuńPrawda, że czuć tą magię?
UsuńI to zarówno w jej najpiękniejszych jesiennych kolorach, czy też przyprószone śniegiem.
Jak zawsze zachwycające zdjęcia!!!
OdpowiedzUsuńBrawa dla męża, który dzielnie aparat po górach nosił, chociaż ani on lekki, ani poręczny ... :D
UsuńByłam w Bieszczadach latem, ale jesienią krajobrazy zapewne piękniejsze :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Marta
Jak byłam młodsza najczęściej dreptałam po Bieszczadach latem, ale od jakiegoś czasu najchętniej wybieramy jesień ... jest jakoś bardziej magiczna ...
UsuńPiękne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Cieszę się, że podobają się nie tylko nam :)
UsuńZjawiskowe zdjęcia;). Słuchaj jesień trafiła Wam się bieszczadzko niesamowita i właśnie tak oglądając Twoje fotki stwierdzam ze góry bardzie relaksują niż morskie widoki
OdpowiedzUsuńPo dzisiejszym spacerze twierdzę, że bajkowa, kolorowa jesień już niestety mija ...
UsuńZa oknem zrobiło się szaro, buro, ponuro ... czyli listopadowo ...
Dobrze, że w Bieszczadach zdążyliśmy uchwycić jeszcze piękno jesieni ...
Cudowne widoki, to prawda jesień w Bieszczadach jest niesamowita, zawsze my jedziemy w Wasze strony, a tu proszę tym razem Wy odwiedziliście nas :-)
OdpowiedzUsuńBieszczady pokochałam już ładnych parę lat temu ... później tą miłością zaraziłam męża i z roku na rok, z jesieni na jesień, jeździmy coraz chętniej i jak widać mamy już nawet swoje ulubione miejsca po powrocie ze szlaku :)
UsuńWstyd się przyznać ale w Bieszczadach nigdy nie byłam. Pięknie widoki!
OdpowiedzUsuńPotwierdzam, że górskie wycieczki to najlepsze antidotum na małe smuteczki.
Ja z kolei nie byłam jeszcze w Karpaczu, na Śnieżce, a tyle już się o tym miejscu nasłuchałam, naoglądałam i mam nadzieję, że w końcu i tam mnie (nas) zaniesie ...
UsuńA póki co gorąco polecamy Bieszczady!
Cudowna wycieczka i piękne okolice :D
OdpowiedzUsuńNie ma to jak małe wagary od szkoły i pracy :D
UsuńCudowne zdjęcia a Bieszczady uwielbiam za ich naturalność
OdpowiedzUsuńI przyznaję, mam wśród tych kilku kadrów zdjęcie, które muszę też mieć w wersji papierowej :)
UsuńWow, gdzie to Was wywiało! :) Pięknie!
OdpowiedzUsuńCzasami Kasiu za mało nam tych kilka pienińskich szczytów dookoła :)
UsuńPewnie tam tak pięknie, bo same jakieś Biesy mieszkają, tylko te dobre chyba, to znaczy czadowe;)
OdpowiedzUsuńW Karkonosze tak, ale niekoniecznie tłocznymi szlakami;) Pozdrowienia!
Bieszczady ostatnimi czasy również coraz bardziej zatłoczone i bardzo wielu turystów spotykaliśmy na szlaku. Aby sobie jednak jakoś z tym radzić unikaliśmy tzw. "godzin szczytu" :)
UsuńPiękne zdjęcia i piękne widoki :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Jak dla nas najważniejsze to piękne wspomnienia :)
UsuńAch tylko pozazdrościć włóczęgi wśród takiej zapierającej dech przyrody. Fajnie było pocieszyć oczy :)
OdpowiedzUsuńCiężko mi się ostatnio zmobilizować i zabrać was na kolejną górską wycieczkę, bo takich u nas ostatnio wiele ...
UsuńWyprawa rewelacyjna!! Zdjęcia Malina!! Uwielbiam
OdpowiedzUsuńGdyby było bliżej, byłoby zapewne częściej ...
UsuńOOOO ktoś tu uciekł z Pienin w Bieszczady :) fajne wspomnienia i ten śnieg....
OdpowiedzUsuńTaka ucieczka to doskonała odskocznia od otaczających nas na co dzień Pienin, inne krajobrazy, inny klimat, inne wspomnienia ...
Usuńfaaantastyczne! uwielbiam góry!
OdpowiedzUsuńobserwujemy?
My w Pieninach mieszkamy z wyboru, tylko od czasu do czasu zmieniamy je na inne wierzchołki, pagórki, szczyty ... najważniejsze, że góry :d
UsuńFantastyczna wycieczka. Z jednej strony jeszcze jesień, a z drugiej już zima.
OdpowiedzUsuńTo prawda, pierwszy raz tak trafiliśmy, że w dole piękna barwna jesień a w górze śnieg i tylko biel dookoła ...
Usuńależ mi tęskno...
OdpowiedzUsuńi tak mieć blisko do rajów Beskidzkich i Bieszczadzkich jednocześnie? szczęściarze! :)
na pewno nie mamy powodów do narzekania jak spojrzymy chociażby za okno :)
Usuńale odmienności też nam brakuje i dlatego święta będą nad morzem ....
Cudowna wyprawa!
OdpowiedzUsuńA teraz zostały już tylko cudowne wspomnienia i dumanie, kiedy znowu pojechać w Bieszczady.
UsuńEch kochane Bieszczady. Nie można się nie zakochać w nich. Szkoda, że dla nas na końcu świata. Ale w końcu się wybierzemy :)
OdpowiedzUsuńP.S. Uściski. Wracam do żywych. Praca mnie pochłonęła.
Ja nadal czekam na wasze karkonoskie wspomnienia... które i dla nas wydają się być niemal na końcu świata, ale mobilizujemy się w sobie i chcemy się i tam wreszcie wybrać ...
Usuńps jak ja dobrze rozumiem to znikanie i pojawianie się w blogowym świecie ...
Kiedyś w końcu sie wybierzemy w góry.i właśnie jesienią, bo są wtedy cudowne.
OdpowiedzUsuńOby i Wam udało się kiedyś dotrzeć w góry o tej porze roku.
UsuńMy mieliśmy w planach po raz kolejny za miesiąc (bo to już będzie piękna kolorowa jesień) jechać w Bieszczady, ale ze względów budowlanych nasz wyjazd musi poczekać najwcześniej do wiosny, szkoda, bo jesienią bieszczadzkie szlaki są najpiękniejsze. Ale czasami rzeczywistość redukuje plany i będą nam musiały wystarczyć nasze okoliczne pienińskie wędrówki, które też jesienią rozkwitają.